Kto jest winny?
czyli niezamierzona śmieszność w tłumaczeniu
Wyobraźmy sobie, że weszliśmy do wykwintnej winiarni z zamiarem kupna czerwonego wina. Bierzemy do ręki butelkę bordeaux i czytamy napis na etykiecie: "Wino zdobyło nagrodę Grand Prix przyznaną przez polskiego Żula". Opisana sytuacja jest autentycznym przykładem z życia naszego biura. Korektor wyśledził błąd na etapie weryfikacji tłumaczenia.
Sytuacja może dość absurdalna, ale nietrudno o podobny efekt w tłumaczeniu.
Jeżeli tłumaczymy tekst z języka polskiego
na angielski, w którym autor pisze o prestiżowej nagrodzie przyznanej przez polski magazyn „Wino”, wystarczy, że pozostawimy nazwę magazynu w oryginale, a tłumaczenie wywoła rozbawienie u anglojęzycznych czytelników. Skąd ten efekt? Otóż w języku angielskim słowo „wino” znaczy – ni mniej ni więcej –
tylko „pijaczek” lub „żul”. Poniżej dla jasności oryginalne zdanie po polsku i dwa tłumaczenia na angielski:
Oryginał:
„Zdobywca nagrody Grand Prix magazynu Wino.”
Niefortunne tłumaczenie:
„Grand Prix Winner awarded by the Wino magazine.”
Prawidłowe tłumaczenie:
„Grand Prix Winner awarded by the Wine magazine.”
Przykład jest dość skrajny, ale z drugiej strony daje nam do zrozumienia, jak niewiele trzeba, by wywołać u czytelnika niezamierzony efekt komiczny w tłumaczeniu. W niektórych przypadkach może on nawet ośmieszyć autora i podważyć jego wiarygodność, dlatego warto się przed nim ustrzec.
Jak temu zapobiec? Otóż po pierwsze, zgodnie ze sztuką przekładu tłumaczenie nigdy nie odbywa się w próżni. Każdy tekst, bez względu na język, funkcjonuje w określonym kontekście kulturowym i ma spełnić określoną funkcję. Czytanie tekstu uruchamia u nas listę skojarzeń, których nie jesteśmy do końca świadomi. Dlatego warto zadać sobie pytanie, czy słowo „wino” przypadkiem po angielsku czegoś nie oznacza.
