czwartek, 3 kwietnia 2008

Kto jest winny?
czyli niezamierzona śmieszność w tłumaczeniu


Wyobraźmy sobie, że weszliśmy do wykwintnej winiarni z zamiarem kupna czerwonego wina. Bierzemy do ręki butelkę bordeaux i czytamy napis na etykiecie: "Wino zdobyło nagrodę Grand Prix przyznaną przez polskiego Żula". Opisana sytuacja jest autentycznym przykładem z życia naszego biura. Korektor wyśledził błąd na etapie weryfikacji tłumaczenia.

Sytuacja może dość absurdalna, ale nie
trudno o podobny efekt w tłumaczeniu.
Jeżeli tłumaczymy tekst z języka polskiego
na angielski, w którym autor pisze o prestiżowej nagrodzie przyznanej przez polski magazyn „Wino”, wystarczy, że pozostawimy nazwę magazynu w oryginale, a tłumaczenie wywoła rozbawienie u anglojęzycznych czytelników. Skąd ten efekt? Otóż w języku angielskim słowo „wino” znaczy – ni mniej ni więcej –
tylko „pijaczek” lub „żul”. Poniżej dla jasności oryginalne zdanie po polsku i dwa tłumaczenia na angielski:





Oryginał:

„Zdobywca nagrody Grand Prix magazynu Wino.”


Niefortunne tłumaczenie:

„Grand Prix Winner awarded by the Wino magazine.”


Prawidłowe tłumaczenie:

„Grand Prix Winner awarded by the Wine magazine.”


Przykład jest dość skrajny, ale z drugiej strony daje nam do zrozumienia, jak niewiele trzeba, by wywołać u czytelnika niezamierzony efekt komiczny w tłumaczeniu. W niektórych przypadkach może on nawet ośmieszyć autora i podważyć jego wiarygodność, dlatego warto się przed nim ustrzec.

Jak temu zapobiec? Otóż po pierwsze, zgodnie ze sztuką przekładu tłumaczenie nigdy nie odbywa się w próżni. Każdy tekst, bez względu na język, funkcjonuje w określonym kontekście kulturowym i ma spełnić określoną funkcję. Czytanie tekstu uruchamia u nas listę skojarzeń, których nie jesteśmy do końca świadomi. Dlatego warto zadać sobie pytanie, czy słowo „wino” przypadkiem po angielsku czegoś nie oznacza.

Solidna weryfikacja tłumaczenia powinna charakteryzować się również pewną elastycznością. Mimo iż zgodnie ze sztuką przekładu nazw własnych zwykle się nie tłumaczy, dobrze jest odejść od ustalonych technik i zasad tłumaczenia po to, by zastanowić się nad funkcją i przeznaczeniem naszego tłumaczenia. I tak trudno wyobrazić nam sobie tłumaczenie nazwy brytyjskiego dziennika „The Times” (np. Widziałem świetny artykuł w „Czasach”) lub niemieckiego „Der Spiegel” (np. Zobaczyłem go w „Lustrze”)!

Warto również, w ramach ostatecznej weryfikacji tłumaczenia, zlecić przeczytanie tekstu native speakerowi. Rodzimy użytkownik języka z łatwością prześwietli tłumaczenie pod kątem niezamierzonych znaczeń lub skojarzeń – a my unikniemy wówczas językowej wpadki. Oczywiście idealnie byłoby, gdyby nie był to pierwszy lepszy native speaker języka angielskiego, a osoba, która miała styczność z weryfikacją tekstu. Nie każdy Polak przecież dostrzega aluzje i odniesienia zaszyfrowane w prasowych tytułach i nie każdy Polak dobrze pisze po polsku...

wtorek, 1 kwietnia 2008

Przepis na udaną konferencję
czyli o profesjonalnej obsłudze konferencji w Biurze Tłumaczeń VIVALANG


Na profesjonalną obsługę tłumaczeniową konferencji składa się wiele ważnych czynników. A znajomość kilku z nich z pewnością okaże się bardzo pomocna we współpracy z obsługującym Państwa biurem tłumaczeń.

Pierwszą i najważniejszą rzeczą jest wybór odpowiedniego tłumacza. Z uwagi na rosnące wymogi jakości w branży tłumaczeniowej kryterium wyboru odpowiedniego tłumacza jedynie na podstawie języka i dziedziny (np. tłumacz techniczny j. niemieckiego) już nie wystarcza. Niczym selekcjoner powołujący piłkarzy do gry w reprezentacji, Koordynator Projektów w biurze tłumaczeń bierze pod uwagę wiele kompetencji, umiejętności i cech danego tłumacza w tym m.in.:

- specjalizację,

- bieżącą ocenę jego pracy,

- poprzednie realizacje dla danego klienta,

- dyspozycyjność w określonym terminie,

- doświadczenie w wydarzeniach na podobnym szczeblu,

- czasem również płeć…

W efekcie otrzymujemy gwarancję wysokiej jakości przekładu. Warto zauważyć, że goście oceniają konferencję również przez pryzmat jakości tłumaczenia. Dlatego pozytywny odbiór tłumaczenia wpływa często na pozytywną ocenę całego wydarzenia.

Drugim składnikiem profesjonalnej obsługi tłumaczeniowej konferencji jest dostępność materiałów na kilka dni przed terminem wydarzenia. Są to zwykle materiały w postaci prezentacji PowerPoint, odczytów lub przemówień, które pozwalają tłumaczom lepiej przygotować się do tłumaczenia. Nie są one warunkiem koniecznym wykonania profesjonalnej usługi, niemniej jednak powodują znacznie większy komfort pracy, co z kolei przekłada się na wyższą jakość tłumaczenia. W wielu przypadkach dostępność materiałów zależy od sprawnej komunikacji między klientem a biurem tłumaczeń.

Czy zdarzyło się Państwu słyszeć w słuchawkach irytujące zakłócenia? Wadliwy sprzęt może zepsuć odbiór nawet najciekawszej konferencji. Stąd też nieodłącznym elementem profesjonalnej obsługi jest nowoczesny sprzęt i fachowa obsługa techniczna obecna podczas całego wydarzenia. Poza nagłośnieniem biuro zapewnia specjalistyczne kabiny do tłumaczenia symultanicznego, transport oraz fachową obsługę techniczną. Wybór sprzętu zależy od zlecenia. W rozmowie z klientem Koordynator Projektów dostosowuje rodzaj mikrofonu (bezprzewodowy lub w systemie multifon), odpowiednią liczbę odbiorników i rodzaj nagłośnienia w zależności od wielkości sali konferencyjnej i liczby uczestników wydarzenia. Nad sprawnym przebiegiem konferencji, na miejscu oprócz Koordynatora, czuwa fachowa opieka techniczna.

Jak widać końcowy efekt profesjonalnej obsługi tłumaczeniowej zależy od wielu czynników, takich jak m.in.: wybór właściwego tłumacza, dostępność materiałów, niezawodny sprzęt czy też fachowa obsługa techniczna.

Mam nadzieję, że artykuł okaże się pomocny we współpracy z obsługującym Państwa biurem tłumaczeń - czego Państwu i sobie życzę.